grudnia 03, 2018

"Niebezpieczeństwo Willu Robinson" - czyli o tych którzy się zgubili




Już jakiś czas temu nosiłam się z chęcią zrecenzowania kolejnego serialu dostępnego na Netflixsie. „Zagubieni w kosmosie”. Każdy pewnie słyszał ten tytuł, jest to re-make serialu emitowanego na antenie w latach sześćdziesiątych. W 1998 roku powstał też film o tym samym tytule. Niestety nie mogłam się dokopać do oryginału, więc będę recenzować ten serial jako zupełnie osoby twór.

Trochę o fabule

Nie robiąc zbyt dużych spoilerów fabula  przedstawia się następująco – statek kosmiczny (The Resolute) wiezie wybranych członków społeczeństwa ludzkiego do alfa Centauri a dokładnie na jedyną ludzką kolonię, poza układem słonecznym. Niestety statek na którym podróżują napotyka na problem i cześć pasażerów zostaje ewakuowana na najbliższą planetę – tu poznajemy naszych głównych bohaterów rodzinę Robinsonów. Po niezbyt udanym lądowaniu muszą oni stawić czoła zupełnie nieznanym zagrożeniom nowej, obcej planety. Tyle jeśli o rys fabularny.



Produkcja familijna

Netflix tak jak i inne platformy wypuszczają coraz więcej tak zwanych „produkcji dla całej rodziny". Obawiałam się więc, że dostanę coś przesadnie „ugrzecznionego". Na szczęście tak się tak nie stało. Nie będzie tam fontann krwi, wszechobecnego seksu (który tak uwielbiają twórcy współczesnych seriali) a jeżeli chodzi o język to i przekleństw za bardzo tam nie usłyszycie. Nie znaczy to jednak, że serial nie trzyma w napięciu. Wręcz przeciwnie,brak opisanych przeze mnie aspektów sprawia, że twórcy musieli postawić na coś innego – cały czas mamy atmosferę niepewności, w tym serialu zagrożenie czai się wszędzie a pozornie łatwe czynności mogą pójść absolutnie źle.

Bohaterowie

Myślę, że za „familijność” serialu odpowiedzialni są bohaterowie. Mamy w końcu do czynienia z rodziną, wiec dostaniemy pewien przekrój wiekowy. Zacznijmy od najmłodszych.  Will Robinson jedenastoletni  chłopiec, który najprawdopodobniej jest jakiegoś rodzaju geniuszem skoro często podsuwa rodzicom rozwiązania z pogranicza chemii i fizyki na które nawet jego matka, pani doktor by nie wpadła. Przez pierwsze kilka odcinków strasznie denerwował, ale w miarę jak rozwijała się akcja serialu, to nawet ja się do niego przekonałam. Prawdopodobnie dlatego, że jedenaście lat skończyłam już dawno temu i sama nie mam dzieci, to niestety jego postać jawi mi się jako najmniej ciekawa, ale na pewno widziałam znacznie gorsze postacie dziecięce.


Judy Robinson, po raz kolejny mam ten sam zarzut co do młodego Robinsona. Panna lat ledwie osiemnaście, zdobyła już tytuł doktora medycyny. Ja rozumiem, że fabula serialu właśnie tak została pomyślana i do podróży na nowa planetę selekcjonuje się najlepszych przedstawicieli gatunku ludzkiego, ale to dalej nie zmienia faktu, że niektóre postacie irytującą bardziej niż inne. Nie mniej jednak kiedy Judy wchodziła w interakcje z innymi (zwłaszcza siostrą i ojcem) pokazywała nieco bardziej ludzkie oblicze.

Penny Robinson. Osobiście poza panem od kurczaka (poboczna postać) moja ulubiona postać w całym serialu – piętnastolatka która zachowuje się jak piętnastolatka. Dogryza, ironizuje zajada się oreo, a przy tym wcale nie jest mniej zaradna i pomysłowa od reszty rodziny. Chyba aktorka naprawdę dobrze się czuła w swojej roli bo stworzyła bardzo autentyczna kreacje. 

Maureen Robinson. Kobieta sukcesu, matka trójki dzieci tytuł naukowy z inżynierii i nieprzeciętna inteligencja. Pomimo, że czasami miało się wrażenie, że jej postępowanie jest niespójne, to w miarę rozwoju akcji wiele z jej działań znajdowało solidne wytłumaczenie w doświadczeniach. Twórcy skupili się na pokazaniu problemów i wyzwań które stoją przed współczesnymi matkami – kariera, dom, mąż którego nigdy nie ma, dzieci zapatrzone w ojca, często niedoceniające jej wkładu. W pewnym sensie była to jedna z samotniejszych postaci w tym serialu.

John Robinson. Inteligentny, (przystojny) oczytany wojskowy. Nidy nie dowiemy się co dokładnie robił, ale nie był zwykłym szeregowym. Prawdopodobnie też zarabiał ogromne pieniądze. Wszystko to niestety przepłacał brakiem czasu dla rodziny, którą bardzo kochał. Jak wielu współczesnych ojców i matek chcąc zapewnić swoim dzieciom jak najlepszą przyszłość rzucił się w wir pracy, przez co finalnie oddalił się od rodziny. Należy wspomnieć, że podobnie do swojej ekranowej małżonki, John nie jest prostą postacią, a jego motywacje i lęki nie są oczywiste od samego początku.



Do tego trzeba dodać kilkanaście naprawdę świetnych postaci pobocznych oraz główny czarny charakter (inteligentna, ale emocjonalnie niestabilna kobieta) i naprawdę dostajemy serial w którym wielu niezależnie od wieku i stanu cywilnego znajdzie coś dla siebie. Nawet ja, prawie już trzydziestolatka bez dzieci, znalazłam postacie z którymi łatwo było mi się identyfikować. Pamiętajmy o fabule która zanosi nas na krańce kosmosu a jednocześnie pokazuje, że od ziemskich problemów uciec nie można. Suma sumarum jesteśmy tylko ludźmi. Ponadto pytania o to do czego człowiek jest w stanie się posunąć dla przetrwania, co oznacza inteligencja, czym jest człowieczeństwo i czy wolno nam decydować o tym kogo ocalimy a kogo nie? Każdy z tych elementów  (nie zapominajmy o dobrych efektach specjalnych, pięknych zdjęciach i klimatycznej muzyce) sprawia, że dostajemy naprawdę dobry serial po który warto sięgnąć.



kawoszka24
Copyright © Trybun popkulturowy , Blogger