Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kostiumowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kostiumowe. Pokaż wszystkie posty

lipca 30, 2018

Seriale dookoła świata - Hiszpania

Seriale dookoła świata - Hiszpania




Ten wpis powstał pod wpływem mojego pobytu w Hiszpanii i zauroczenia tym krajem. Jako, że sezon wakacyjny trwa w najlepsze, postaram się przybliżyć ten piękny kraj poprzez hiszpańskie seriale. Seriale opisywałam w kolejności chronologicznej odnośnie trwania fabuły.



Czerwony Orzeł czyli  superbohater w siedemnastowiecznym Madrycie



Czerwony Orzeł to produkcja przez którą tak naprawdę wciągnęłam się w seriale hiszpańskie i dała mi motywację choć krótką niestety , słomiany zapał to moje drugie imię do uczenia się tego pięknego języka). Akcja dzieje się w XVI wiecznym Madrycie za czasów panowania króla Filipa IV, głównym bohaterem jest Gonzalo de Montalvo (uwielbiam jak Hiszpanie wymawiają to imię w orginale z tym sycząco-sepleniąco "s" )z pozoru zwykły, dobroduszny nauczyciel ale będący jednocześnie Czerwonym Orłem - bohaterem pomagającym  ludziom w potrzebie, zarówno biednym jak i bogatym. Gonzalo został Czerwony Orłem aby odnaleźć i pomścić zabójców swojej żony, w tym zadaniu pomaga mu nieodłączny towarzysz odpowiedzialny za 90% sytuacji komicznych w tym serialu czyli Satur. Jednym z głównych przeciwników Czerwonego Orła jest Komisarz, który za cel oczywiście postanowił odszukać i zdemaskować naszego protagonistę. Komisarz ubiera się zawsze na czarno, nigdy się nie uśmiecha, nie ma problemów z torturowaniem ludzi, nie rozdaje też chleba ubogim;) Główne postacie kobiece to Margarita, siostra zmarłej żony Gonzala i jednocześnie jego ex a także Markiza de Santiliana, ukochana Komisarza, która choć obecnie jest szlachcianką to wywodzi się z ludu. Obie panie mają dość ciekaw role do zagrania. Oprócz wspaniałych kostiumów i scenografii na uwagę zasługują sceny walk których w tej produkcji nie brakuje.



Gran Hotel - Co się stało z Cristiną Olmedo?



Pierwszy sezon Gran Hotelu obejrzałam jednym tchem, niestety drugi nie był już tak porywający. To połączenie, dramatu, kryminału, thrillera i oczywiście wątków miłosnych. Akcja zaczyna się w 1905 roku gdy,  młody, przystojny ;) Hulio Olmeda (Yon Gonzales, warto zapamiętać grał jeszcze w Telefonistkach główną rolę ) przybywa do Gran Hotelu aby zatrudnić się do pracy jako kelner. Jednak tak naprawdę ma inny cel, chce wyjaśnić zagadkę zniknięcia swojej siostry, która od dłuższego czasu nie daje znaku życia. Z każdym kolejnym dniem poznaje mroczne oblicze hotelu ;) (czyli to co lubimy najbardziej)  a także pracowników i właścicieli hotelu a szczególnie jedną z właścicielek - Alicie Alarcon :). Warto obejrzeć dla kostiumów, czasem naprawdę niesamowitych zwrotów akcji, pięknych widoków i aktorstwa dość odmiennego od amerykańskiego. 



Telefonistki - Dziewczyny od kabla



Jedyna netflixowa propozycja w moim zestawieniu, opowiada o Lidii (Blanca Suárez), Margo (Nadia de Santiago), Carlotcie (Ana Fernández) i Ángeles (Maggie Civantos),czterech kobietach pracujących w madryckiej centrali telefonicznej w latach  dwudziestych  XX wieku. Każda z nich jest jest inna i każda pracuje z zupełnie innego powodu, jednak dla wszystkich praca jest  Carlota pochodzi z bogatej rodziny o wpływowych koneksjach, Marga jest  nieśmiałą, trochę naiwną dziewczyną z małej miejscowości a Angeles żoną i matką. Serial jest wielowątkowy, postacie są dobrze zarysowane ale na plan pierwszy, wybija się Lidia. Losy tej postaci, były dla mnie najciekawsze, ponieważ było to połączenie tego co lubię najbardziej, tajemnicy, sensacji  i  elementów zaczerpniętych z seriali kryminalnych. I podobna sytuacja jak przy Gran Hotelu pierwszy sezon super, drugiego niestety nie dałam rady obejrzeć.




El Barco czyli Apokalipsa po hiszpańsku



W El Barco możemy w pełni dostrzec  różnice różnice między hiszpańskimi a amerykańskimi serialami ponieważ jak większość produkcji z Półwyspu Iberyjskiego łączy w sobie elementy romansu, sci-fi, dramatu, thrillera, kryminału, komedii są tu nawet elementy postapo. Stając się przez to kompletną mieszanką gatunków,  przez co każdy w tym serialu znajdzie coś dla siebie.  Wszystko zaczyna się od momentu gdy grupa niczego nieświadomych niczego uczniów stawia stopy na pokładzie statku  Gwiazdy Polarnej.  Mają się tu uczyć żeglarstwa pod okiem doświadczonych instruktorów. Niestety parę godzin później okaże się, że uruchomienie akceleratora cząsteczek w Genewie doprowadzi do katastrofy w wyniku której większa część  Ziemi zostanie zalana a załoga Gwiazdy zostanie prawdopodobnie jedynymi ocalałymi  ludźmi.  Oczywiście w czasie szukania lądu, oprócz  klasycznych post apokaliptycznych sytuacji problemów związanych z przeżyciem  (choć pamiętajcie to jest serial w dodatku hiszpański, nie spodziewajcie się  realiów  rodem z serii Katastrofa w przestworzach ;) takich jak  ataki zmutowanych stworzeń, czy nagłe zmiany temperatur załoga będzie musiała radzić sobie też z problemami wewnątrz statku. Wiadomo więc, że tajemnice będą się piętrzyć podobnie zresztą jak wątki romansowe.



A wy jakie hiszpańskie seriale polecacie?


Magda Has

września 08, 2017

Seriale kryminalne z fabułą w przeszłości część 1

Seriale kryminalne z fabułą w przeszłości część 1
Ostatnio piszę tylko serialach SF lub tych z superbohaterami, czas wypowiedzieć się nieco o kryminałach. Przedstawiam wam więc krótką listę seriali kryminalnych dziejących się niekoniecznie współcześnie.

Cadfael 

Przetłumaczony też na język polski jako „kroniki braciszka Cadfaela” nie jest typowym serialem. Przynajmniej nietypowym dla Amerykanów, każdy odcinek to osoba historia i trwa około godziny do półtorej godziny. Więc mamy tu zupełnie inne tempo opowieści. Cały serial zwłaszcza dla młodszego pokolenie może być nieco siermiężny, powstawał we wczesnych latach 90tych. Oczywiście jest produkcji brytyjskiej na podstawie powieści kryminalnych  Edith Pargeter. Głównym bohaterem jest stary mnich z zakonu benedyktynów, były rycerz w wyprawach krzyżowych, który dalej ma dociekliwość młodziaka. Za każdym razem kiedy w  Shrewsbury, mieście w angielskim hrabstwie Shropshire coś się dzieje, nasz dzielny mnich wpakowuje tam swój nos. A nudno nie będzie, rzecz dzieję się bowiem w XII wieku, okresie niepokoi, kiedy to Anglia podzielona była na zwolenników francuskiej cesarzowej Matyldy i Stefana z Blois, siostrzeńca poprzedniego króla Anglików. Nie mamy tu jednak do czynienia z epicką opowieścią polityczną, tylko z serialem skupiającym się na problemach chłopów, mnichów i szlachciców sporego jak na tamte czasy miasta. Tutaj poglądy Cadfaela mogą nam się wydawać nieco… jakby to powiedzieć zbyt łagodne, wręcz nowoczesne. Spaliście przed ślubem? W kościele?! Spoko… hajtnijcie się i po problemie. Z drugiej strony czy kiedykolwiek będziemy w stanie odgadnąć jaka była moralności XII-wiecznego mnicha, o którym należy pamiętać, że do zakonu wstąpił już będąc dojrzałym mężczyzną z doświadczeniem wypraw krzyżowych na swoich barkach. Mamy więc serial trudniejszy w odbiorze niż dzisiejsze CSI Miami, zagadki nie są rozwiązywane od razu, zabiera to czas i nasz mnich wielokrotnie dalej się zmylić fałszywym tropom, kilka razy nie chce wręcz uwierzyć w to kto jest sprawcą. Cała produkcja ma swój klimat i jest wyjątkowa z kilku powodów – przenosi nas do odległych średniowiecznych czasów, o których znaczna część Brytyjczyków chyba zapomniała (przecież jak serial kostiumowy to najpóźniej w wiktoriańskiej Anglii?), pokazuje nam postacie bardziej złożone i o skomplikowanej motywacji jak sam wspomniany braciszek, ale też wielu „zbrodniarzy”. Do tego choć zbrodnie napędzane są tymi samymi emocjami co dzisiaj, to nie wpadlibyśmy na to z jakich powszednich, życiowych problemów mogły wynikać w XII wieku, w Anglii. Mnie się osobiście serial bardzo podobał, ale nie jest to zupełnie lekka, niezobowiązująca rozrywka. Dla wielu akcja może rozwijać się zbyt wolno (czytaj niektórzy mogą się znudzić). Słabą stroną są też poboczni bohaterowie, jeżeli nie komuś nie przypadnie do gustu zakonnik, to właściwie nie ma żadnej innej ciekawej pobocznej postaci która mogłaby zatrzymać widza. Wszystko to sprawia, że serial wpada w kategorię „niedzielna rozrywka dla starszych widzów”. Myślę jednak, że warto zwrócić uwagę na ten serial, chociażby ze względu na nietypowe dla historii kryminalnej tło historyczne.




Murdoch Mysteries

Serial jest produkcji kanadyjskiej na podstawie cyklu powieście Maureen Jennings. Szczerze się przyznam serial ma już dziesięć sezonów, ja jestem na ósmym a zaczęłam serial oglądać dobre parę lat temu. Z tego względu niewiele pamiętam z pierwszych odcinków. Tak jak w większości seriali około czwartego sezonu zaczyna robić się dziwnie. Wymuszone wątki, nietypowe w złym stylu zwroty akcji, kontakty między współpracownikami zaczynają robić się poplątane. Jednak nie zrobiło się aż tak dziwnie, żebym oglądanie serialu zupełnie zarzuciła. A to chyba ze  względu na pocieszne sztampowe postacie – główny bohater, detektyw William Murdoch został wychowany przez siostry zakonne, więc surowe katolickie wychowanie sprawia, że ma jasny kodeks moralny, kobiety traktuje jak damy, przestępców karać trzeba. Do tego posiada analityczny umysł i wykorzystuje rodzące się metody kryminalistyczne. Daleko mu jednak do Sherloka Holmsa, jest zabawny i niezdarny w kontaktach międzyludzkich, zwłaszcza z płcią przeciwną. Jego „minion” – posterunkowy Crabtree jest chyba stworzony po aby był ktoś bardziej społecznie nieprzystosowany. Pani patolog później, psychiatra Julia Ogden to zdeterminowana kobieta bez kompleksów i czasem z niemal rozbrajającą prostotą zbija argumenty mizoginów. Nie wspomnę już o inspektorze Brackenreid, który starym tradycyjnym sposobem biłby wszystkich po…. twarzach. Niemal każda postać która się pojawi w długim dziesięciosezonowym serialu ma pazur. To chyba zresztą jedyny serial któremu małżeństwo dwojga głównych bohaterów nie zaszkodziło za bardzo. Prawdopodobnie dlatego, że wielkie rozterki i sztuczne napięcie między nimi nie było tym co przyciągało widza przed ekran. Na temat poprawności historycznej milczę, tak jak to bywa w produkcjach z tym budżetem pewnie babole się wkradły, ale mnie kilka wątków skłoniło do „zgooglowania” historii Toronto. Murdoch Mysteries nie jest ciężkim ani poważnym serialem. To standardowy procedural którego ogląda się lekko i przyjemnie.



Ripper Street

Po co robić serial o fikcyjnym detektywie w wiktoriańskiej Anglii skoro można zrobić serial z wątkiem opartym na najbardziej znanej serii zabójstw w Londynie?  Mowa tu oczywiście o Kubie Rozpruwaczu, pierwszym, nowożytnym, udokumentowanym seryjnym mordercy, a akcja serialu zaczyna się pół roku po jego  zniknięciu z ulic. Jednak strach dalej nie opuścił mieszkańców Whitechapel i kiedy znowu na ulicy zaczynają pojawiać się ciała kobiet, wszyscy obawiają się powrotu Rozpruwacza. Serial jest utrzymany w mrocznym klimacie. Postacie nie są czarno-białe. Policja często używa przemocy i nikt nie uważa tego za niewłaściwe, w końcu jak inaczej mają złapać przestępcę? Łatwo sobie wyobrazić, że tak właśnie działała policja w tamtych czasach. Główny bohater, detektyw Edmund Reid często korzysta z pomocy amerykańskiego imigranta, lekarza i byłego agenta Pinkertonów. Jak ten jest trzeźwy. Mamy też burdelmamę, która jest bardziej bezwzględna niż większość mężczyzn. Jedną z ciekawszych postaci jest były żołnierz Bennet Drake, na początku przedstawia się nam go jako kogoś pracującego raczej pięściami niż metodami detektywistycznymi. Serial ma, podobnie jak wiele brytyjskich produkcji, wolniejsze tempo niż beztroskie amerykańskie procedurale, jednak zamiast nudzić, moim zdaniem buduje klimat, niemal wierzymy, że chodzimy po ulicach dziewiętnastowiecznego Londynu. Wszystko oczywiście jest brudne, szare i złe. Takie seriale ostatnio lepiej się sprzedają. Serial zakończył się po piątym sezonie i zebrał umiarkowane recenzje.





Agatha Christie's Marple (2004-2013) 

Teraz czas na klasyczny kryminał. Agathy Christie i jej twórczości przedstawiać nikomu nie trzeba. Obok Herculesa Poirot jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci stworzonych przez pisarkę jest Miss Marple, której to przygody brytyjskie ITV postanowiło ostatnio „odkurzyć”. Najpierw główną postać grała  Geraldine McEwan (od pierwszego do trzeciego sezonu) zaś później po śmierci poprzedniej aktorki w rolę wcieliła się Julia McKenzie. Zmiana odtwórczyni głównej to zawsze wyzwanie dla twórców serialu i ja nie mogłam się do nowej aktorki przyzwyczaić, moim zdaniem Geraldine znaczenie lepiej oddała główną postać, nadała jej nieco spokojniejszego rysu. Cały serial zrobiony jest z typową dla Anglików manierą – akcja rozwija się wolno, ale przynajmniej moim zdaniem, zamiast nudzić wprowadza nas w świat. Można zarzucić twórcą, że dodali nieco mroczniejszego tonu opowieściom, choć w porównaniu do większości dzisiejszych produkcji jest to zrobione z wyczuciem. Mamy tu też humor, fajtłapowate postacie (albo takie które chcą za fajtłapowate uchodzić) i bohaterów zdeterminowanych i złych. Nie zawsze jednak wszystko jest moralnie jasne. Obok wielkich zbrodni mamy małostkowe ludzkie zachowania. Zdrada, niewierność, zemsta, chciwość lub nawet zwykła ludzka krótkowzroczność są powodem morderstw czy kradzieży. Ten konkretny serial nie jest najlepszą  ekranizacja przygód Panny Marple przynajmniej według ulubieńców książkowych przygód – a to dlatego, że nie zawsze wiernie odtwarza dzieła Christie. Mnie to jednak przy oglądaniu aż tak nie przeszkadzało, ale chyba wszystko jest kwestią gustu. Fani brytyjskiego małego ekranu z pewnością będą zadowoleni.



Copyright © Trybun popkulturowy , Blogger